sobota, 24 grudnia 2011

pięcdziesiąt.

święta.
mam ochotę uciec od tego wszystkiego, chodzic pijana aż do nowego roku.
Na blogu nie ma mnie prawie w ogóle. Nie mam czasu, włączyło się moje ADHD i nie potrafię usiedziec przed kompem dłużej niż 10, 15 minut.
święta... Od przygotowań uciekam gdzie tylko mogę. Do pubu, do znajomych. Byleby uciec od nerwów.
wyrosłam z magii świąt, a z drugiej strony do niej nie dorosłam.  Teraz mnie to denerwuje. Jak byłam mała, wszystko mnie fascynowało, cieszyło. Wiem też, że jak będę starsza i nie będę robić wigilii to po pewnym czasie za tym zatęsknię. Człowiek to dziwne zwierzę, rzadko kiedy można mu dogodzić. Zawsze będzie coś nie pasować, zawsze będzie chciał coś zmienić, zawsze będzie czegoś brakować i zawsze będzie się za czymś tęsknic. Zawsze od czegoś będzie się uciekać, do czegoś będzie się chciało wrócić... Jesteśmy najbardziej wadliwym stworzeniem chodzącym po tej ziemi.
życzę Wam, aby te parę dni było znośnych. Żeby były chociaż trochę takie, jakie powinny byc.


w ciągłej bieganinie tam i z powrotem znalazłam czas, aby wystąpic w filmiku na studniówkę.

środa, 23 listopada 2011

czterdzieści dziewięc.

"coraz bliżej święta, coraz bliżej święta"...
Mamy listopad. Listopad.
nie jestem już małym dzieckiem, które na każde Boże Narodzenie się cieszyło. Teraz mi to zwisa i powiewa. W sumie to bardziej denerwuje. Kupowanie prezentów, Wigilia, udawanie zgranej rodzinki, która wcale nie jest rodzinką ateistów (no, wyłączając babunię), wymamrotanie sobie życzeń, podzielenie się opłatkiem i śpiewanie kolęd, których nikt nie zna. Zazwyczaj więc, jakże świątecznie, kolędy wykonuje nam Krzysztof Krawczyk z radyjka.
dlaczego o świętach dziś?
idę do Tesco. Uwaga, uwaga! Promocja na choinki! Promocja na bańki, promocja na łańcuchy! Świąteczne gazetki, zacznij kolekcjonowac ozdoby świąteczne już dziś!
idę do Kauflanda. Bańki. Bańki. Bańki.
Biedronka? Łańcuchy, papier ozdobny.
jakieś centrum handlowe? A tam jakże ukochana piosenka z tytułu notki. Nie sądziłam że to się tak wcześnie zacznie. Już mam dośc.
Nie jestem osobą wierzącą, nie przykładam do świąt jakiejkolwiek wagi, ale czy nawet na takich rzeczach trzeba zarobic jak najwięcej? Dobrze, że nie zaczęli reklamowac choinek pod koniec wakacji... Promocja - zestaw zeszytów szkolnych a w prezencie - choinka.
sram na te święta. W przyszłym roku jadę do Holandii, powieszę bombkę na krzaku marihuany i wzniosę toast tanim winem.
takową notkę umieściłam trochę temu na drugim blogu - hermafrodytyczny plebs
nadal jest aktualna.


Czy możecie mi powiedziec, co bardziej potrafi zabic ducha świąt od wyjących, kręcących się i kolorowych Mikołajków na baterie, których pełno wala się na rynku?
Każdy wywrzaskuje swoją piosenkę, każdy świeci na inny kolor, jakby chciał krzyczeć "kup mnie, kup mnie!"
W sumie są jak ludzie. Każdy chce przyciągnąć jak największą uwagę. Ten który brzmi najgłośniej zazwyczaj psuje się jako pierwszy. Pusty w środku, przebrany za kogoś, nakręcany na bateryjki. I jak z tłumu takich samych mamy wybrac tego, który jest dobry? Próbowac w kółko, dopóki starczy nam nerwów?
ludzie, bądźmy oryginalni. Nie bądźmy jak rynkowe tandetne Mikołajki.


1. "te zagraniczne piosenki sa az tak durne czy przesadzasz? co to za piosenki sa?"
chciałabym przesadzac. Jako że nikt nie zgadł czyje to piosenki są, podaję autorów - dwie są Rihanny, jedna Shakiry i jedna jakiejś Nicki Minaj.

2. "pokaż swój pokój, bo on duzo o czlowieku mówi"
hmm... ja za to słyszałam, że jeśli chce się poznac co człowiek lubi, powinien zobaczyc jakie pornosy ogląda.
Pornosy, pokój - wszystko o nas mówi. Jakieś zdjęcie wrzucone na szybko mogę zrobic. pokój odzwierciedla to jaka jestem - chaotyczna.
dumny napis "psychiatryk". Powieszony po tym, jak rodzice powyjmowali mi klamki.

łóżeczko, na łóżeczku chowający się kumpel. Na ścianach plakaty. Flaga Polski. Kask ukradziony panom robotnikom. Głębokie wykopy. Tatuś ukradł, po pijaku z koparki. Kawałek znaku drogowego leżącego na szafie. Nie pamiętam skąd. Stary plakat Green Daya... Ach, jak miałam 8 lat to się w nich kochałam, wisi tam od tego czasu.
wyjście na balkonik, pomalowane ściany i bałaganu trochę.
podpis, łapki, półka z książkami i półnaga pani na drzwiach. I to by było na tyle. Jest jeszcze jedna ściana, z pseudo kawałkiem muru i innymi plakatami, ale mniejsza o nią.

poniedziałek, 21 listopada 2011

czterdzieści osiem.

"Jaka jest kondycja tekstów wykonawców, zarówno światowych i polskich? Z analizy najpopularniejszych piosenek wynika, że jakaś jest. Znaczy pacjent żyje"
żyje, ale ledwo dycha. A może powoli umiera?
Nie słucham radia, oglądanie VIVY czy innych kanałów muzycznych mnie "boli". A słuchanie tego co tam leci? Pożal się Boże, zmiłuj się kto tylko może... Ja rozumiem, że w "zagramanicznym" wszystko o wiele lepiej brzmi. Ba, człowiek nie rozumie czego słucha, ważne żeby miało jakąś melodię, lub dodatkowe "łup, łup, łup" Przykłady? Proszę bardzo:
1. "Kije i kamienie mogą połamać mi kości,
Ale łańcuchy i bicze podniecają mnie."

2. "Nie igraj ze mną, bo jestem prawdziwa
Widzisz, że tamta droga nie jest dla mnie
Wiesz, że pragnę Cię tutaj, związanego"

3. "On musi na mnie tylko spojrzeć, gdy jego oczy na mnie spoglądają
Wtedy majteczki mi spadają"

4. "Rom po po po pom, rom po po pom
właśnie zastrzeliłam mężczyznę"
Te teksty są takie życiowe, łapią mnie za serce i wyciskają łzy z oczu. Sprawiają że nie mogę złapac tchu i mam ochotę postawic ołtarzyk ich autorom... Mimo że nie do końca wszystko po angielsku zrozumiec mogę, to zaczynam zastanawiac się gdzie podziały się chociaż trochę ambitniejsze teksty.
Wie ktoś z jakich zagranicznych piosenek są owe fragmenty? Z tego co patrzyłam w jakichś top listach, te kawałki utrzymują się na dośc wysokich miejscach. Jakieś propozycje? Zobaczmy czy wiecie o czym śpiewają dzisiejsze gwiazdki ;)

polska dzisiejsza muzyka radiowa też nie do końca zachwyca. Trafią się jakieś tam w miarę dobre tekstowo perełki. Z tym że jeśli ktoś śpiewa w naszym ojczystym języku, łatwiej nam się "czepic" tekstu.

wniosek? Poszukiwani lekarze potrafiący wskrzesic muzykę, która leci w radiu. Czy nie dziwi was, że muzyki z dobrym, ciekawym tekstem, z przesłaniem nie puszczają w mediach? Chociaż im to nie jest potrzebne, żaden sztuczny rozgłos, potrafią utrzymac się na scenie po prostu muzyką. Dla mnie piosenki nie mogą byc o dupie marynie. No dobra, parę takich może byc, bo nie wszystkie teksty są ambitne. Ale na pewno nie słucham piosenek o podniecających biczach, pejczach czy innych sadomasochistycznych elementach życia erotycznego.


"jak sobie radzisz we wspolczesnym swiecie?"
a jak mam sobie radzic? Jakoś, po prostu. Mam własny świat, bo do dzisiejszego nie pasuję. Wiem jaka jestem, mam swoich ludzi dookoła, swoje przekonania. Żyję, nie egzystuję i bardzo mi się to podoba.
jestem "słitaśna", mimo to ludzie i tak dziwnie na mnie patrzą. Może dlatego, że nie jestem tlenioną blondi z ilorazem inteligencji równym IQ betoniarki?

środa, 16 listopada 2011

czterdzieści siedem.

"Ale faszysty jako żywo nie widziałem. Muszę być kompletnie znieczulony na zjawisko faszyzmu, bo jest go przecież w Polsce na pęczki, czyha za każdym winklem, pobudza wyobraźnię i żądze. Weźmy taką "Gazetę Wyborczą" z jej czołowym antyfaszystowskim piórem, czyli Sewerynem Blumsztajnem. Redaktorowi Blumsztajnowi i jego gazecie faszyści wyłażą z każdej dziury, mnożą się bardziej niż myszy w opuszcz...onym spichlerzu. To zapewne przez faszystów trzeba było sprowadzić uzbrojonych w pały bojówkarzy z Niemiec, to przez faszystów trzeba było zapewne tym i owym dać w mordę, i to zapewne przez faszystów "antyfaszystowska" przemoc jest uzasadniona. To zapewne przez faszystów "Gazeta Wyborcza" przeprowadza wywiady z polskimi działaczami pokojowymi, którzy w kapturach i maskach tłuką podejrzanych typów, na przykład autorów rekonstrukcji historycznych. To pewnie też faszyści podrzucili do lokalu Krytyki Politycznej arsenał kastetów, pał, hełmów i tarcz."
Wiktor Świetlik - "Sen o faszyście".
od dziś chyba będę częściej czytała co ten człowiek pisze.

Wszędzie gdzie tylko wejdę, pojawia się temat piątkowego marszu. Wszędzie wina spada na jego uczestników, że niby tacy patrioci, a rozwalają stolicę...
dzień dobry, może przedstawmy chociaż trochę prawdy?
rozróby w Warszawie zaczęła prowokować i rozpoczęła cudowna, pokojowa Antifa to raz.
dwa - praktycznie połowa zatrzymanych to niemieckie lewactwo.
czasem trzeba dowiedzieć się więcej niż to co pokazują w TVNie, czy gdziekolwiek w tych zakłamanych mediach.
broń Boże Polskę - mam nadzieję że Antifa zniknie. Co to za ludzie, którzy grupą rzucają się na kogoś, kto niesie flagę?
Patriotów powinno byc więcej, niestety cała duma z marszu i to jak on przebiegł zostało przysłonięte przez grupę idiotów, dla których najważniejsza jest rozróba.
bo co jest złego w nacjonalizmie? To co mówią w TELEWIZJI, bo skoro mówią że to złe to takie musi byc.
o przyczynach zamieszek się w telewizji nie mówi. Bo takie rzeczy trzeba chować gdzieś głęboko. O tym, jak przebiegał sam marsz - też cicho. Bo to jest nudne.
Ludzie ulegli prowokacji - policja nie pozwalala im przejsc bo antifa blokowala, zacytowali konstytucje to zaczeli ich lac woda. To jest bezposrednia przyczyna zamieszek.
Marsz 11.11 był blokowany hasłem "faszyzm nie przejdzie", więc automatycznie wszyscy uczestnicy to faszyści...
Zaczynam powoli załamywac się z powodu wszechobecnej ignorancji. Narodem, który wierzy we wszystko dużo łatwiej kierowac, bo nie będzie doszukiwał się prawdy.
Czy jeśli w telewizji pokażą, że jedzenie kupy jest zdrowe, to wszyscy naraz rzucą się do własnej toalety na konsumpcję? 


chcecie to nazywajcie mnie faszystką, rasistką, nazistką, czy co tam jeszcze do głowy przyjdzie. Sama dobrze wiem kim jestem.

poniedziałek, 7 listopada 2011

czterdzieści sześc.

Jestem Polakiem - to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy.

pora poruszyc temat, o którym parę portali trąbi od pewnego czasu - marsz organizowany 11.11 w kilku miastach Polski.
przez media i ludzi nazwany marszem faszystów, organizowane są grupy blokujące, których hasłem jest "faszyzm nie przejdzie!" Ludzie źle pojmują niektóre rzeczy. Powiem "nacjonalizm", większość pomyśli "o mój Boże, to jest to ZŁE!". Wielu wierzy w to, co serwują nam mass media, co mówią ludzie "wykształceni i mądrzy" w telewizji. Czytamy w gazetach i wierzymy we wszystko, co tam jest. W końcu to musi być prawda, inaczej by tego nie pokazywali.
wielu wyżej postawionych ludzi przyjęło sobie najwyraźniej za zadanie robić sieczkę z mózgu młodym ludziom. Próbują zamienić Polskę w kolorowy misz - masz, gdzie tradycja nie będzie nic znaczyć, gdzie ludzie będą nastawieni tylko na konsumpcjonizm i pieniądze. Większość "cudownych" ludzi z blokady taka właśnie jest. Bogate dzieci, które chcą się pokazać, które jakoś chcą spędzić swój wolny czas. Nie rozumieją nic, ale coś robić muszą. Szkoda tylko, że o wiele częściej zachowują się w sposób agresywny, niż owi "źli i straszni" nacjonaliści.
zastanawia mnie jedno - dlaczego trzeba robić nagonkę na nacjonalistów, na patriotów, którzy spokojnie chcą przejść ulicami np. Warszawy, trzymając w dłoni biało - czerwoną flagę? Dlaczego nie można im pozwolić na to, żeby mogli pokazać, że nie wstydzą się tego, skąd są? Co takiego złego jest w tym, co oni robią? To, że mają własne poglądy? To, że są nastawieni krytycznie do rządu? To, że chcą coś zmienic? Czy może to, że kochają swój kraj i nie chcą dopuścić do tego, żeby ludzie zapomnieli czym jest prawdziwa Polskość?
Według mediów wszystko jest złe. Czasem trzeba otworzyć oczy, poszukać informacji u źródła a nie wierzyć we wszystko, co możemy przeczytać w gazecie czy obejrzeć w telewizji. Mamy własny mózg, dlaczego tak rzadko go używamy?
Sama dopiero jakiś czas temu zainteresowałam się tym bliżej. Zaczęłam z nimi sympatyzować, jeśli można to tak określic.
Patriotów i nacjonalistów jest wciąż za mało w naszym kraju. Może gdyby było ich więcej, gdyby ich działania nie były blokowane, gdyby im się nie przeszkadzało, to coś by się w końcu zmieniło na lepsze?

poniedziałek, 17 października 2011

czterdzieści pięc.

Mówisz mi kim mam być
W czym najlepiej mi jest do twarzy.

gdy jadę na koncert, jadę po to, żeby dobrze się bawic.
nie narzekam na nic.
sobota spędzona genialnie, niedziela zresztą też. Pidżama dobrze dała radę, ludzi było mnóstwo. Tak jak dziwnych sytuacji. Dojazd do Łodzi - utrudniony. Na trasie ktoś rzucił się pod pociąg. W końcu dotarliśmy do Atlas Areny. Organizacja padła dośc znacząco - za dużo ludzi, wielkie kolejki.
miły łódzki dworzec.
Paru osobom nie podobało się to, że mam na sobie koszulkę KSU. Nie rozumiałam czemu. Noszę na sobie to co chcę, na koncert Pidżamy nie będę nosiła nie wiadomo czego. Coż, na 10 tysięcy ludzi musiało trafic się jakieś chamstwo, które przyczepi się do byle czego. Był to dla mnie trochę szok - byłam na tylu koncertach wcześniej, a nigdy nikt wcześniej nie uderzył mnie za głupią koszulkę. To co mam na sobie to moja sprawa, ważniejsze jest jak się zachowuję i co mówię.
Wyskakałam się za wszystkie czasy, chociaż gdzieś w połowie Pidżamy ledwo już stałam. Kolana nie pozwalały mi na zbyt wiele, ale zacisnęłam zęby i bawiłam się dalej.
Grabaż ma zajebisty kontakt z publicznością, to muszę przyznac.
Z powrotem też był problem. Łódź miała cudowny pomysł - zmieniła rozkład PKS i PKP w nocy z soboty na niedzielę. Do tego jeszcze przenieśli dworzec PKS. Brawo za przemyślaną decyzję. Pierwszy autobus nas nie zabrał. Drugi też nie. Trzeci nie przyjechał. Zostało nam spanie na dworcu. Łódź Kaliska PKP jest całkiem przyjemnym miejscem. O 5 rano udało nam się wydostac z Łodzi. W życiu bym nie przypuszczała, że będzie to takie trudne. W Warszawie miła rozmowa z panem policjantem, w spożywczaku podobno chcieliśmy płacic podrobioną dychą. I wszystko jakoś dziwnie złożyło się na jeden weekend.
Dzieje się może coś ciekawego jeszcze w Polsce niedługo? Chętnie pojadę gdziekolwiek.
oczywiście nie mogłam się powstrzymac - wypiłam trochę to i zdjęcie z dzióbkiem musiało byc ;)

sobota, 15 października 2011

czterdzieści cztery.

dobry wieczór ;)
cokolwiek więcej dodam może kiedy indziej, dziś tylko tyle - jadę na koncert. Łódź, przygotuj się na nasz zmasowany atak. Po powrocie pewnie będzie coś więcej.
jadę korzystac z życia, miłego weekendu.

piątek, 9 września 2011

czterdzieści trzy.

Słowa,które chcesz usłyszeć.
Wszystkie Twoje tajemnice.
Twoje sny i myśli chore.
Twoją twarz i wszystko twoje.
Twoje grzechy znam jak swoje.
Strach i twoje paranoje.
Policz swoje łzy.
I wszystkie swoje sny.
Lęki twojej duszy.
Spokój znam po burzy.
Wszystkie modlitwy twoje.
Znam jak modlitwy swoje.
Wszystko to co czujesz.
Słabości twe szanuje.
Ty jesteś moim chlebem.
Ja jestem tu dla ciebie.


Nie lubię dzielącej ludzi odległości. Bardzo nie lubię.
Straszne, gdy człowiek nie może przytulic się do drugiej osoby, bo ta znajduje się daleko.
Nie może zobaczyc, poczuc, dotknąc. I ta tęsknota, która od środka powoli wypala, i te samotne chwile...
Jeszcze trochę, a doczekam się tego, że w każdym momencie będę mogła zobaczyc.

Tęsknota zjada, potęguje uczucie. Dopiero gdy się tęskni, można poczuc jak się kocha.



jestes homofobem albo rasista? albo nietolerancyjna?
jestem tolerancyjna. Tyle w temacie.


prośba o rysunek spełniona, wygrzebałam coś skądś.

poniedziałek, 5 września 2011

czterdzieści dwa.

"Nawet gdyby przyszło mi umrzeć jutro, nic mnie to nie obchodzi. Spróbowałem wszystkiego."

5 września 1946 rok.
wtedy urodził się najwspanialszy według mnie artysta. Freddie Mercury.
Tyle już lat minęło już.
chciałabym miec wehikuł czasu, wtedy pojawiłabym się na koncercie Queen. Tyle tylko bym chciała.
dlaczego wielcy artyści odchodzą, a zostają nam tacy, o których nie słyszałam? Dlaczego media lansują transseksualistów, nie mających nic do zaoferowania, albo jednosezonowe gwiazdki znane z tego, że są znane?
chciałabym kiedyś włączyc TV i usłyszec to, co powinno tam leciec.

piątek, 2 września 2011

czterdzieści jeden.

"Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy" - Józef Piłsudski

"Polak mąrd po szkodzie (...); nową przypowieśc Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi"

Mamy wrzesień. Wielu kojarzy się tylko i wyłącznie ze szkołą, tak jak sierpień z wakacjami.
Dzień dobry, czy wśród dzisiejszych ludzi znajdę jakiegokolwiek patriotę?
Cały wczorajszy dzień słuchałam zespołu Sabaton. Szwedzi docenili Polaków, umieszczając w swoich albumach kilka piosenek wychwalających polskich żołnierzy. O Powstaniu Warszawskim, o bitwie pod Wizną, zwaną polskimi Termopilami, gdzie kapitan i jego ludzie woleli zginąc, niż oddac się w ręce wroga.
Patriotyzm... Rzadko spotykane słowo. Dumę z wydarzeń wojennych przysłania niechęc do tego, co dzieje się teraz. Polak złodziej, Polak pijak. Takie stereotypy nie biorą się znikąd, w każdym jest trochę prawdy.
Ludzie którzy powinni rządzic krajem, kłócą się między sobą i obiecują rzeczy, których nigdy nie spełnią. Dzisiejsza polityka to cyrk, z którym nikt nie potrafi niczego zrobic.
Ilu ludzi dziś można nazwac Polakami? Nie każdy na to zasługuje. Bycie prawdziwym Polakiem jest odpowiedzialnością.
Potrafię głośno przyznać się, że jestem patriotką, że jestem Polką. Jednak z mieszkającą  w tym kraju większością ludzi nie chcę mieć nic wspólnego.

o pewnych rzeczach trzeba pamiętac.

niedziela, 21 sierpnia 2011

czterdzieści.

skąd nagłówek na moim blogu? Obydwa są cytatami.

chciałem stworzyć swój mały świat
świat bez wojen i przemocy
lecz zobaczyłem w oddali blask
cywilizacji wielkie kroki

kroczyła dumnie niczym śmierć
i podkutymi buciorami
deptała ten mój mały świat
spowity lasem i kwiatami

umarły więc marzenia me
umarła też ma dusza
i tylko został zgliszczy trakt
po którym hula wiatr
- Psy Wojny, "Mój mały świat".

"zagadka" rozwikłana, tak mi się przynajmniej wydaje.
kolejne pytanie - "nie przejmujesz sie tym co ludzie mowia na twoj wyglad?", a następnie dziwnym zbiegiem okoliczności, również z anonima "gruba jestes."
Dziwna anonimowośc panuje na tym świecie. Podobno mamy wolnośc słowa, tylko dlaczego ludzie boją się mówic cokolwiek osobiście, a zamiast tego podszywają się pod kogoś, albo nie podają żadnych danych?
Anonimowy wcale nie równa się odważny. Wręcz przeciwnie, oznacza zazwyczaj tchórza.
nie wszyscy muszą mi schlebiac, ale skoro wiem, komu podoba się to co pisze, to chcialabym wiedziec też, komu coś nie pasuje.
Pora wyjśc z cienia, pokazac kim się jest. Własne zdanie jeszcze nikogo nie zabiło. Powiedzenie głośno, osobiście o czym się myśli też nie jest mordercze.
co do pytań - czasem słucham co ludzie mówią o moim wyglądzie. Słucham, a potem się śmieje. Czy niektórzy nie mają innych, ciekawszych tematów?

kolejna porcja zdjęc z wakacji.

zaczniemy oczywiście od durnych zdjęc, gdzie się oczywiście szczerzę.
"joł, joł, madafaka!", czy coś w ten deseń. ;)
 Kicia była przesłodka, nie mogłam się od niej oderwac.


 
Takie całkiem sympatyczne jeziorko.
Mieszko ma jedzenie, Aga lubi jedzenie ;)
i na koniec - jako że harcerką byłam/jestem, pochwaliłam się umiejętnością rozpalania ognisk.
 chciałam poodwiedzac Wasze blogi, ale niestety czasu za wiele nie mam. Przygarnęłam małego kotka, który zajmuje dosc dużo mojej uwagi, a dziś pół dnia spędziłam w szpitalu u Mieszka. Sympatycznie spędzony ostatni tydzień wakacji - w szpitalu...

wtorek, 16 sierpnia 2011

trzydziesci dziewięc.

dzień dobry. Wróciłam.

Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej. 
Próbując znaleźc prostszą drogę na siłę, możemy tylko i wyłącznie pokręcic bardziej. Wszystko zepsuc. Prostsze rzeczy nie zawsze są lepsze, prawda?
To z tych trudniejszych mamy większą satysfakcję. Jesteśmy ludźmi, potrafimy myślec, mamy rozum, dlaczego więc tak trudno przychodzą nam niektóre rzeczy?

naprawdę odpoczęłam. Spokojna okolica, brak tych co zwykle problemów. W końcu wakacje. Zupełnie tak, jakbym znalazła magiczny przycisk z napisem "RESET"

zasypię bloga zdjęciami z wyjazdu. Jak to dobrze, że istnieje takie urządzonko jak aparat fotograficzny. Wspaniale jest miec uchwycone chwile. Wspomnienia się zacierają, blakną z czasem. Są rzeczy, które pomagają naszym myślom przetrwac.
reklama pasty do zębów w moim wykonaniu. Nie mam pojęcia czemu robiłam takie durne miny.
Mój dzielny rycerz. Z braku funduszy nie posiadał rumaka.  Chociaż w sumie... Czy dwukołowy pojazd zwany rowerem może byc pięknym i wdzięcznym rumakiem?

Udaje, że się opalam. Pogody na to nie było, ale poudawać można...
Zdjęcia z zaskoczenia są fajne. Takie naturalne. Niepozowane. W sumie takie jakie powinny byc. Tamto tamto w tle to Turawa.
do następnego razu.


wtorek, 9 sierpnia 2011

trzydziesci osiem.

Posłuchaj, jak mi prędko bije twoje serce.

nie mam zbyt wielkiego kontaktu ze swiatem, ale jest mi z tym dobrze. Nowi ludzie, nowe miejsca. Mieszko obok i jest wspaniale.
od nowa przypominam sobie, ze naprawde drobne, głupie rzeczy moga cieszyc.
Dzis usmiech na twarz przywolala melodyjka, żółty wiekszy samochod. Lody z Family Frost, pamieta ktos to jeszcze?
do przeczytania.
było pytanie gdzie jestem - niedaleko Opola.

niedziela, 7 sierpnia 2011

trzydzieści siedem.

dzień dobry.
do widzenia.

trzeba poczuc wakacje, odpocząc sobie czasem od niektórych ludzi.
jadę, z Moim.
bagaże spakowane, namiot wzięty, wszystko jest. Mieszko siedzi obok.

wracam za trochę.

piątek, 5 sierpnia 2011

trzydzieści szesc.



niebo było szare, ulice były szare, ludzie byli szarzy. Gdzieniegdzie monotonię koloru przerywał bardziej barwny kapelusz, parasol, nawet płaszcz przeciwdeszczowy. W mdłe otoczenie nieśmiało wkradał się kawałek czerwieni, żółci czy błękitu.
środkiem drogi, z dala od ludzi szła dziewczyna. Jako jedyna bez kapelusza, parasola czy płaszczu. Swobodnie lawirowała między większymi kałużami, nie zwracając uwagi na deszcz. Papieros trzymany w prawej ręce był cały mokry, jednak nadal się żarzył.
przystanęła. Wyglądała dziwnie, jakby cały świat przestał istniec. Zaczęła się kręcic, podskakiwac i śmiac się na głos. Ludzie omijali ją szerokim łukiem. "Wariatka" pomyślało wielu. Bez zastanowienia można założyc się, że pomyśleli tak praktycznie wszyscy. Ci, którzy zapadli na dziwną i trudną do wytłumaczenia chorobę, charakteryzującą się brakiem radości, entuzjazmu i ciągłym narzekaniem, chorobę zwaną "społeczną egzystencją"
jedynie dziewczyna uśmiechała się. Nie przeszkadzały jej czerwone, mokre włosy na twarzy. "Lubię tańczyć i śmiać się. Deszcz to tylko deszcz. Dla niektórych to wszystko to wariactwo"

dzióbki do zdjęc są sŁiiiiTaŚnEeEeE...

"Czym chciałabyś się zająć w przyszłości? Studia? Praca? Rodzina?"
Jeśli mam byc szczera to nie myślę o tym. Czasem przez głowę przewinie mi się jakiś mniej konkretny pomysł na dalsze życie. Studia, praca, rodzina... W sumie jest to standardowy schemat, do którego dąży większośc społeczeństwa. Co do przyszłości wiem niewiele, głównie tylko to, z kim chciałabym ją spędzic. Jak na razie chcę poznawac siebie, inne miejsca, kultury, zmienic coś na lepsze.
Jestem niespokojnym duchem, upieram się przy własnej niezależności. Czasem jednak kiełkuje mi w głowie obraz wesołej, dużej rodziny.
Chcę byc szczęśliwa, a to co mnie uszczęśliwia może zmienic się z czasem.

Lubię pytania, które zmuszają chociaż trochę do myślenia. Ogólnie chyba lubię pytania.

było też pytanie o ciasto.
zwało się wdzięcznie Kremówka Kokosowa, przepis:
składniki na ciasto:
1/2 kostki margaryny; 1/2 szklanki cukru kryształu; 2 szklanki mąki; 4 żółtka; 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
wykonanie ciasta:
Mąkę zmieszac z proszkiem do pieczenia, posiekac z margaryną, dodac żółtka utarte z cukrem i zarobic ciasto
składniki na masę:
1l mleka; 3 budynie śmietankowe lub waniliowe; 3-4 łyżki cukru kryształu
wykonanie masy:
z mleka, cukru i budyniów ugotowac budyń
składniki na masę kokosową:
20 dag wiórków kokosowych; 1/2 szklanki cukru kryształu; 2 jajka; 1/2 kostki margaryny
wykonanie masy kokosowej: białka ubic, dodac cukier, żółtka, kokos i rozpuszczoną margarynę.

Na blaszce rozłożyc ciasto, na ciasto wyłożyc ciepły budyń, na budyń masę kokosową. Piec ok. 45-50 minut w temp. 180

nie wiem czemu, ale na tym zdjęciu pewna częśc tego ciasta przypomina mi beton albo zaprawę murarską.
nie mogłam się zebrac, żeby cokolwiek napisac.
w niedzielę jadę w końcu gdzieś. Pod namiot, z Moim. Odpoczynek z dala od domu dobrze mi zrobi.

czwartek, 21 lipca 2011

trzydzieści pięc.

kim człowieku jesteś, że twierdzisz, że jestem gówno warta? Kim człowieku jesteś, jeśli myślisz, że możesz kogokolwiek oceniac?
kilka miesięcy znajomości, kilkadziesiąt spędzonych ze sobą godzin, kilka wypitych razem piw, win, czy czegokolwiek. Czy to jest miarą znajomości? Tylko po czymś takim można uważac, że się kogoś zna?
Spędzanie ze sobą czasu jak jest dobrze, jak jest źle - "do widzenia".
dawałam szansę. Pierwszą, drugą, "fafnastą". Niepotrzebnie? Potrzebowałam po prostu czasu, żeby zorientowac się, jaki kto jest. Żeby chociaż trochę wiedziec, na czym stoję. Wyszło, że nie stałam na niczym. Próbując ratowac początek, psułam wszystko dookoła.
Człowieku o którego chodzi - czytasz to, jestem tego pewna. Nie mógłbyś sobie odpuścic.
Żyje sobie taki typ ludzi, który za wszelką cenę chce ingerowac w życie innych. Chce wiedziec więcej, więcej. Chodzą za Tobą jak cień, chcą byc częścią czyjegoś życia. Takim ludziom dziękujemy. Nasze życie jest nasze. I tyle. Sami wytyczamy sobie cele. Sami tak naprawdę wiemy, jacy jesteśmy.

"chlopak u ciebie spal? a rodzice?"
Rodziców nie było. Prawie cały tydzień miałam dom tylko dla siebie. Czemu miałabym tego nie wykorzystac?  Dom duży. Ciemny. W nocy budzą się wszystkie ludzkie stwory, wszystkie strachy. Tu coś zaszeleściło. Tam zastukało, tu przemknął cień. Lepiej coś takiego przeżyc, z czyjąś ciepłą ręką w swojej.


zostałam nominowana, ku mojemu zdziwienie do Lovely Blog Award przez Kate oraz eiiuzalezniaszTruskafkowa ! Bardzo ładnie za to dziękuję, szczególnie że ostatnio w życiu blogowym trochę ucichłam. Nie za bardzo wiem o co w tym chodzi. To znaczy, że czytacie mojego bloga, czy jak? A co mi tam, pobawic się z nudów mogę. Szczerze? Blogi wybrałam trochę "na pałę", ale nie znaczy, że ich nie czytam. Czytam. Jak mam czas, a ostatnio jest go mniej i mniej.


7 rzeczy o mnie :
1. Uwielbiam czytac.
2. Tworzę, jeśli tak to można określic: rysuję, piszę wiersze i opowiadania.
3. Marzę o wyjeździe do Japonii.
4. Łatwo nawiązuję kontakt z ludźmi, z tym że trudno mi się otworzyc przed nimi.
5. Zbieram różne małe, sentymentalne rzeczy
6. Bardzo lubię chodzic na koncerty.
7. Ludzie mówią mi, ze jestem nienormalna i wredna.


Blogi, które nominuje :

I oto zasady, dla tych, którzy są nominowani po raz pierwszy
- Podziękowania i link blogera, który przyznał wam tę nagrodę.
- Skopiuj i wklej logo na swoim blogu
- Napisz o sobie 7 rzeczy
- Nominuj 16 innych cudownych blogerów(nie można nominować blogera, który wam przyznał nagrodę)
- Napisz im komentarz, by dowiedzieli się o nagrodzie i nominacji
przy okazji - muszę się pochwalić. Pod nieobecnośc moich rodziców zrobiłam z Moim ciasto. Po raz pierwszy, a wyszło zaskakująco dobrze.

piątek, 15 lipca 2011

trzydzieści cztery.

Jeśli chcesz, by cie objęto, otwórz ramiona.

Czy jeśli dwójka ludzi, ponad 20 lat po ślubie wyjeżdza razem na wakacje, jeśli chodzą na spacery, trzymają się za ręce, rozmawiają jak najwięcej, jeśli mężczyzna przynosi kobiecie jedzenie i kawę sam z siebie, a ona specjalnie dla niego robi ciasto, od niego dostaje kwiaty, a on słyszy od niej miłe słowa,  jeśli mimo chorób podtrzymują się na duchu, to to właśnie jest miłośc?
taki obraz przedstawiają moi rodzice.

mamy pierwszą w nocy, a ja nie muszę się bac różnych odgłosów, które usłyszę. Obok mnie siedzi Mieszko.
Mimo że kreuję się na silną, niezależną, bla, bla, bla, to cieszę się, że siedzi obok.
Czuję się błogo. Myśl, że obudzę się obok niego, przytulona, wprowadza mnie w dziwny stan. Wiem, że jeśli coś mnie przestraszy, jeśli będę chciała pogadac, wystarczy, że szturchnę go delikatnie, a wszystko z powrotem będzie dobrze. Do tego trzeba "dojrzec". Zamiłowany singiel musi się trochę zmienic, czasem potrzeba czasu. W końcu jednak dociera, że jest osoba, bez której nie da się życ.
Jeśli człowiek przytula się do kogoś, czuje takie dziwne ciepło w środku. Czuje się bezpieczniej. Czuje, że ma własne miejsce. Czuje się potrzebny, ważny dla kogoś.
Nawet "silna, niezależna, bla, bla, bla" kobieta potrzebuje tego ciepła. Każdemu, bez wyjątku potrzeba kogoś takiego. Żeby dzielic się problemami, radością, wszystkim. Podzielone problemy stają się łatwiejsze, dzielona z kimś radośc staje się silniejsza. Ludzie boją się, że się sparzą. Że będzie bolec. Owszem, zawsze boli, zawsze będzie. Ludzie coraz bardziej się zamykają. Dlaczego? Gdzie ci szczęśliwi, bez względu na wiek, trzymający się za ręce i nie widzący świata poza sobą?
czy warto próbowac?
patrząc na wszystko, mimo tego, że czasem argumentów "przeciw" jest więcej, zdecydowanie warto.

niedziela, 10 lipca 2011

trzydzieści trzy.

Kotów kat ma oczy zielone
Ja pazurami trzymam się za życia brzeg
Moje dni mam już policzone
Czekam aż świat zazieleni się na śmierć.

dzień dobry.
chociaż bardziej dobry wieczór.
niekoniecznie dobry. Czasem przydałoby się popatrzec na wszystko z dystansu. Ochłonąc, odczekac, może coś się zmieni. Czekamy, zamiast coś zrobic. Marnujemy czas, licząc na to, że problemy rozwiążą się same. Szkoda, że to tak nie działa. Szkoda, że ludzie nie zapominają.
szkoda, że jesteśmy takim egoistami. Nie będę się wypierac, też jestem. Nie ma osoby, która nigdy nie postąpiła w sposób korzystny tylko dla niej, która nigdy nie zrobiła czegoś ewidentnie tylko dla siebie.
szkoda, że różne, nie zawsze potrzebne rzeczy przysłoniły nam oczy. Chyba pora je w końcu otworzyc, prawda?
teraz też będę egoistką. Czasem trzeba. Nie będę się katowac, nie będę cierpiec za nie swoje grzechy. Nie będę pokutowac za coś, czego nie robiłam.
nie będę odpuszczała sobie drogi do szczęścia. Trzeba wytyczyc sobie cel i isc, znaleźc własną drogę, albo drogi. Na jej końcu spotkamy to, czego pragniemy. A jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie z nami isc, będzie to największe szczęście. Będzie wspierał, nie będzie przeszkadzał. Tacy ludzie to skarb.

jestem zła. Mówcie mi więcej. Mam prawo byc idiotką. Mam prawo robic to co chcę.


moje dzisiejsze bieganie z aparatem. Liczyłam na burzę, oczywiście się przeliczyłam.

piękne garaże. Prawie jak nowe.

rury, na których często przesiaduję. W sumie dziwne że jeszcze stoją.
chyba najbardziej udane zdjęcie chmur z dziś.




a to mamy dinozaura. Taki chociaż trochę pozytywny akcent.

trzydzieści dwa.

ludzie lubią komplikowac sobie życie, jakby samo w sobie nie było wystarczająco skomplikowane.

coraz mniej we mnie optymizmu. Tak jakby z dnia na dzień ze mnie wyciekał, powolutku, powolutku... Trzeba się z powrotem zebrac w kupę.
kolejny raz sytuacja której nie lubię. Jedni nie rozmawiają z drugim, a ja chcę rozmawiac i spędzac czas i z tymi i z tymi. Po raz kolejny coś takiego. Dlaczego ludzie nie mogą się po prostu tolerowac? Ha, wtedy byłoby za łatwo!
siedzę w jednym miejscu na dupie. Chciałabym gdzieś wyjechac. Gdziekolwiek. Bez żadnych problemów, bez żadnego tłumaczenia. Zrobic sobie wakacje od ludzi. Wziąc pieniądze i "wsiąsc do pociągu, byle jakiego, nie dbac o bagaż, nie dbac o bilet".
za wiele jest sytuacji, kiedy muszę mówic sobie stop. Takich, kiedy czuję, jak trybiki w mojej głowie poruszają się coraz szybciej, trzeszczą coraz bardziej, już otwieram usta, żeby mówic. W takich chwilach muszę się gryźc w język.
ludzie mają rację, jestem wredna. Mam talent do psucia. Nie chcę palic za sobą wszystkich mostów, nie wiadomo którędy będę musiała wracac. Mimo wszystko jestem w tej kwestii trochę nieporadna, jak wiele osób. Trzeba z tym walczyc. Jeśli chcemy coś osiągnąc, zrobic cokolwiek, najlepiej robic to samemu. Jeśli ktoś będzie nas wtedy trzymał i prowadził za rękę, to nie mamy pewności, że nie pokaże złej drogi a sam nie pójdzie dobrą.
jak tak dalej będzie, wezmę namiot, napiszę że pojechałam i tyle. Wrócę jak odpocznę. Ludzie potrafią tworzyc naprawdę chore sytuacje, tak jakby ich to bawiło. A większośc z nich tworzy się z głupich uprzedzeń. Wiecie, że w rankingu najmniej tolerancyjnych krajów Polska uplasowała się na "dumnym" drugim miejscu? Zróbmy coś z tym. Bądźmy inni, pokazujmy to, może ktoś w końcu się przekona, że bycie homo, bi, ubieranie się inaczej, wygłaszanie innych poglądów to NIE jest choroba. Takich osób nie należy "kamieniować". Czy jest ktoś, kto chce ślepo podązac za innymi? Powolutku zatracac siebie, kupując kolejne modne ciuchy, mimo że wygląda w nich jak w worku na ziemniaki? Farbowac włosy, bo w tym sezonie jest szał na taki i taki kolor? Raz chudnąc, raz tyc, bo świat nie może się zdecydowac, jacy ludzie są idealni?
Sluchac słowo w słowo tego, co pokazywane w tv, co opisywane w gazetach?
jedno trzeba pamiętac, media KŁAMIĄ.
jakoś nieskładnie dzisiaj wyszło.

jakieś dwa zdjęcia - pierwsze - Irlandia, drugie - Bałtyk.

"upiec? jak kura domowa" - oczywiście, że tak, w końcu po to są kobiety! Mamy małe stópki, stoimy blisko zlewu, krótki łańcuch, idealne kury domowe!
dajcie ludzie spokój. Ciekawe który facet nazywający kobietę kurą domową jest prawdziwym mężczyzną, potrafiącym coś więcej niż przełączanie kanałów pilotem.


"masz naturalnie takie proste wlosy?"
taa, chciałabym. Katuję je codziennie prostownicą, naturalnych swoich nie lubię.


stare zdjęcie. Wakacje sprzed dwóch lat. Kielce. Miło wspominam to wszystko. Wyjazd 15 letniej gówniary gdzieś dalej na kilka dni, do ludzi których za dobrze nie znałam. Mimo to, wesoło było.

Dobrze miec wspomnienia.

czwartek, 7 lipca 2011

trzydzieści jeden.

Wiesz, gdyby pieniądze nie miały znaczenia, gdyby nie było pieniędzy i gdyby wszystko zależało od naszej postawy moralnej, naszego zachowania i postępowania z ludźmi, bylibyśmy milionerami. Bylibyśmy bogaci.

miał byc filmik, ale oczywiście znów go nie będzie. Nie mogę się za niego zabrac. Za to dziś będzie o 2Pacu.
Ludzie słuchający rapu znają to nazwisko. Większosc ludzi zna. Osobiście nie interesuję się takową muzyką, ale 2Pac to ktoś, kogo mogę słuchac.
zaczynając od początku - czarny dzieciak, ojczym w więzieniu, matka - uzależniona od narkotyków. Można pomyślec - po prostu życie. Trudno się odciąc, odgrodzic od czegoś takiego. A później wybic. Jemu się to jednak udało. Teksty jego piosenek były szczere, w całej jego twórczości nie czuc fałszu. Głos - "łapiący za serce". Może jak dla mnie, trochę za dużo "użalania się" nad sobą w piosenkach, ale miały przesłanie.
Szczerze? Nie mam o nim prawie żadnego pojęcia. Wiem kim był, znam kilka jego piosenek. O Cobainie i Ryśku pisac mogę trochę więcej.
Zginął. Przedwcześnie, jak większośc wspaniałych artystów. Śmierc nie do końca wyjaśniona. Brakuje wielu prawdziwych artystów, zostaje tylko pamięc o nich. Większosc ludzi, których teraz określa się mianem raperów, mogliby nosic rzeczy z 2Pacem. Czyścic mu buty, chociaż nie wszyscy na to zasługują.

Podsumowując jednym zdaniem - słuchając 2Paca mam nieodparte wrażenie,że nieważne kto się pojawi,  tytuł króla rapu należał, należy i będzie należec tylko do jednej osoby.
o takich ludziach należy pamiętac.


"jaki masz pokoj? jak urzadzony?"
pokój jak pokój. Stoi w nim łóżko, biurko, szafka i komoda. Pomalowane przeze mnie ściany w jakieś pierdoły, trochę plakatów. Zwykłe pomieszczenie chyba.

"jakie lubisz książki? Dużo masz swoich?"
ostatnio czytuję kryminały, thrillery i horrory. Ogólnie to czytam to, co mi wpadnie w ręce. Książek za wiele nie mam, ale powoli zbieram kolekcję.


żeby nie było monotonnie - zdjęcie z imprezy gdzieś w marcu. Po alkoholu zbiera mi się na głupie miny. Na tym chyba próbowałam zrobic dobrze znany wszystkim dzióbek. Tak mi się przynajmniej wydaje.













szukam przepisów na jakieś łatwe i dobre ciastka/ciasta. Takie które nawet ja potrafiłabym robic. Macie może coś takowego? Przydałoby się coś upiec swojemu facetowi w końcu, albo przynajmniej dla siebie się nauczyc.

wtorek, 5 lipca 2011

trzydzieści.

szłam i uśmiechałam się do ludzi. Mimo deszczu, bo to nie on decyduje o naszym humorze. Szłam, a ludzie patrzyli na mnie jak na czubka.

gdzie się podział ludzki optymizm? Gdzie uśmiech i radosc?
"Nie mam powodów do uśmiechu" - głupia wymówka. Nie ma go, bo co? Bo pada deszcz? Bo nie jestem bogata? Bo tak? Zaczęło by świecic słońce, wtedy ludzie uznaliby, że jest za gorąco żeby się cieszyc. Chodzą szarzy ludzie, z kamiennymi twarzami. Idą, nie patrząc na nic. Szukają powodów do szczęścia. Jakby trzeba było ich szukac...
a wam, dużo potrzeba do szczęścia?
potraficie teraz spojrzec w lustro, policzyc ile razy tego dnia uśmiechnęliście się szczerze? Czy ta liczba będzie większa, czy mniejsza niż 5?
niech patrzą jak na nienormalną, ja nadal będę się uśmiechac do ludzi. Może trafi się ktoś, kto mi ten uśmiech "odda"

filmik będzie w następnej notce. Na pewno.

jedno głupie zdjęcie, początek przywoływania słońca. Udało się, dziś nawet u mnie nie padało. Miało wyglądac niczym z cudownej reklamy, ale coś nie pykło. Jak zwykle zresztą.








a teraz - spełniam życzenie i dodaję kilka zdjęc dziewczyn, które mi się podobają. Nie są jakieś wyszukane, po prostu takie na które trafiłam. Nie mam określonego typu - każda ma w sobie to coś.


zdjęcie wzięte z bloga Petit Roses. Jej zdjęcia mogłabym przeglądac i przeglądac. Dziewczyna jest naprawdę piękna, tak niestandardowo. Ma po prostu to, może i oklepane "coś" w swoim wyglądzie.












tutaj mamy panią Zeniby. Zupełnie różna od Petit Roses, a równie hmm... zjawiskowa.
Dziewczyny mające rude/czerwone włosy mają w sobie jakąś taką zewnętrzną moc przyciągania wzroku.












Nie mam pojęcia kto to jest. Znalezione gdzieś w googlach. Spodobał mi się bardzo profil tej pani. I wzrok przyciągnęła fryzura.














Oczywiście nie mogło zabraknąc jakiejś znanej osoby. Shakira. Piękna, zgrabna, ma ładny głos i świetnie się rusza. Czego chciec więcej?








i na sam koniec - ktoś, kto jest ładny w każdej odsłonie, jednak w tej przebija wszystko - Pink. Oglądając teledysk, w którym jest tak wystylizowana aż oczu oderwac nie mogę.














Nie zapomniałam o Ryśku i 2Pacu. Jednak na nich muszę poświęcic trochę czasu więcej, pojawią się pewnie niedługo.
Odpowiedź na pytanie, czy więcej się zadaję z dziewczynami czy z facetami: zdecydowanie z płcią przeciwną. Jakoś nie potrafię się dogadac z większością przedstawicielek płci pięknej.


niedziela, 3 lipca 2011

dwadzieścia dziewięc.

padło pytanie, co sądzę o Cobainie i Riedlu. Dziś zabiorę się za tego pierwszego. Dwie różne osoby, ale jednak podobne do siebie. Każdemu z nich trzeba poświęcic trochę miejsca. 

Twoje kolejne kłamstwo, masz koszulkę z Kurtem
i nawet ci do twarzy, nawet ci do twarzy z trupem.
Poproś go dziś, niech ci powie chociaż słowo.
Sam mógłbym ci zaśpiewać, dobrze umrę lepiej sprzedam,
mógłbym ci zaśpiewać
.  - Pidżama Porno "Pryszcze".

Był jeszcze Kurt – rozpieszczony gnojek,
lubił karabiny jak każdy, kto się boi,
aż któregoś dnia nacisnął spust,
kiedy lśniąca lufa dotykała ust
.  - The Analogs "Idole"

dwa cytaty zupełnie różnych zespołów. Już to może zastanawiac. Kim "aż takim" był Cobain, że Pidżama i Analogsi wspomnieli o nim? Dla wielu był wybitnym artystą, kimś naprawdę fantastycznym. Do jego fenomenu odnoszę się jednak z pewnym dystansem. Nigdy nie słuchałam Nirvany za wiele, więc nie jestem ich fanką. Dobry kumpel słucha. Jako taki wgląd w ich muzykę więc mam. Kurt i jego zespół - prekursorzy muzyki grunge. Wokalista jak to wokalista - przystojny, na swój sposób dobrze się prezentujący. Standard. Muzyka? Piosenki - wydają mi się grane "na jedno kopyto". Nie wszystkie, ale jednak. Powrócmy jednak do osoby Cobaina. Jego głos. Mogę go określic ponadprzeciętnym. Był taki, że nie dało się go nie rozpoznac. Zaczynał śpiewac, a w głowie już przestawiały się trybiki i pojawiała się myśl - "O, to Nirvana!".
Showbiznes jednak nikogo nie oszczędza. Patrząc na to wszystko z boku, wydaje się łatwe. Nie wnikałam dlaczego Kurt zaczął cpac. Byc może miał osobiste powody, byc może była to po prostu głupota, chęc udowodnienia czegokolwiek. Po kolejnym cpuńskim maratonie popełnił samobójstwo. Podobno, słyszałam o jakichś teoriach morderstwa.
Człowiek im ma większe możliwości, tym bardziej chce szalec, tym bardziej chce coś pokazac, chce się bawic. W końcu może. Szkoda, że nie potrafimy wyznaczyc sobie pewnej nieprzekraczalnej granicy. Takiej, za którą jest tylko gorzej, za którą spadamy ciągle w dół.
Używki zabrały nam człowieka o fantastycznym głosie. Kogoś, kto mógł tworzyc więcej, lepiej, kogoś kto będzie inny. Jednocześnie sprawiły, że zespół stał się jeszcze bardziej popularny. Zasada - głośna śmierc, wielka sława sprawdza się też w tym przypadku.
Nie będę osądzała go jako człowieka, nie mogę tego zrobic. Ale artystą był wspaniałym. Nie postawiłabym go na równi z Mercurym, ale jest również dosc wysoko.



pod poprzednią notką było pytanie jakie dziewczyny mi się podobają. Nie ma określonego typu, poszukam jakichś zdjęc jak będę miała czas, pewnie coś wstawię. Na inne pytania też odpowiem pod następną notką, żeby się nie rozpisywac w tej zbytnio.

zdjęcia z dzisiejszego wypadu na second - handy. Zaczęłam nosic ze sobą aparat i uwieczniac nas. Chciałam wrzucic filmik, ale coś nie tak wyszło. Spróbuję jeszcze raz, bo obydwa filmiki są według mnie całkiem fajne. Głupie, jak zwykle.


zdjęcia z osiołkami - małżeństwo wędrujące po całej Azji i Europie od 30 lat

zawitało do mojego miasta - nie mogłam sobie odpuścic zdjęcia przy osiołkach. Niefajne było tylko to, że u nas musiało im się coś stac - mała sprzeczka i rozcięta głowa wędrowca. Pięknie się prezentujemy, nie ma co... Nic im się nigdy nie stało, a w Polsce... We Wrocławiu - zabili im osiołka, w Stalowej - mężczyzna musiał skorzystac z pomocy pogotowia.













Na Ukrainę ich nie wpuścili, bo osiołki nie mają paszportów...Co to się dzieje z ludźmi... Nigdzie nie mieli problemów, doszli tu - a tu trzeba wszystko utrudniac. Swoją drogą - podziwiam to małżeństwo - od 30 lat, z całym swoim dobytkiem, namiotem i zwierzętami prosto przed siebie.

dwa zdjęcia - dzieci dorwały kolorowe ciuszki w sh.



Twarz jedna zakryta - jestem mistrzynią "fotoszopa". Poproszono mnie o to, więc tak zrobiłam. Ostatnie zdjęcie - nie wiem jak to wyjaśnic. Chyba się nie da tego zrozumiec. Jak tylko ogarnę jak wrzucic filmik - wrzucę.