czwartek, 10 września 2015

i po wakacjach...

jeśli ktoś chcę wiedzieć, jak minęły mi wakacje, jak wyglądała podróż autostopem 7 tysięcy kilometrów - zapraszam na byle dalej

a co u mnie nowego?
praktyki.
"Lubię ciocię za to, że jest miła, wesoła i zawsze ma dla mnie czas"
"Lubię ciocię za to, że na mnie nie krzyczy i nie denerwuje się jak czegoś nie umiem"
"Lubię ciocię za to, że gra ze mną w piłkę i można z nią porozmawiać"
"Lubię ciocię i szkoda, że nie może pojechać z nami na wycieczkę. Jakby pojechała byłoby super"
I to utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak dobrze wybralam idąc na psychologię i wybierając dom dziecka na miejsce praktyk.

Bałam się, że nie dam sobie rady, że praca z dziećmi to jest jednak nie to, że nie będę umiała się z nimi dogadać, że mnie to przerośnie... Że, po prostu że...

Warto w siebie wierzyć, nawet jak ludzie mówią, że nic z tego nie będzie.
Nasłuchałam się, że to bez sensu.
Że mi się nie uda.
Że z takim wyglądem nie mam co myśleć o pracy z dziećmi.
Że się do tego nie nadaje.

Mogę teraz pozdrowić środowym palcem tych, którzy nie wierzyli że cokolwiek zrobię.